Ucieklismy z halasliwego Bali na mala wysepke Gili Trawangan. 12 godzin jazdy minibusami (z kurami w bagazniku), promem i lodka. Ale bylo warto!
TU JADAMY, Z TYLU WIDAC RAFE, NA KTOREJ NURKUJEMY:

Na wyspie nie ma zadnych samochodow, czy motorow. Jedyne srodki lokomocji to rowery lub dorozki. My preferujemy wlasne nogi. Okrazenie wyspy na piechote zajmuje 1.5-2h.
KONNE TAKSOWKI:

BASIA Z WIDOKIEM NA GORZYSTA WYSPE LOMBOK:

MALE LODECZKI:

NA SPACERZE:

CZASEM MIJAJA NAS ZAGLOWCE:
DZIECIAK NA PLAZY (jego jakos korale nie kluja w stopy?!)

GRZESIEK ZACZEPIA DZIECIAKI:
4 komentarze:
Wasze zdjecia wnosza do naszego domu takie cieple i radosnne klimaty,ze prawie nie wylaczamy komputera.Ostatnio jadlam patrzac na rafe, na ktorej nurkujecie i wiate pod ktora sie kryjecie przed sloncem.Czy Gili Trawagan to inaczej Wyspa DZIECI? POZDROWIONKA! mama
ale fajnie:))) mama przerwa w pracy... az sie rozmarzylam... nie moge sie doczekac moich wakacji... ale to juz za 2 tygodnie!!!!!:))))
scisam mocno:)) wylegujcie sie :))
Tylko pozazdrościć.Jest fajnie gdy dzieci realizują swoje i nasze marzenia.Czyżby Grzegorz polubił małe dzieciaki? Daje to jakąś nadzieje.Tata.
Ale cudownie... wspaniale klimaty, piekne plaze, ktore maja sie nijak do naszych zoltych lisci :)
Czekamy na wiecej takich urokliwych zdjec :)
Ucalowanka
Irenka i Tomek
Prześlij komentarz